Trudna sztuka odpuszczania

Odpuszczanie sobie to dla mnie wciąż trudna sztuka. Nie muszę wykonywać perfekcyjnie każdej asany, nie muszę robić najpiękniejszego mostka, nie muszę być we wszystkim najlepsza. Nie muszę przeładowywać swojego weekendu wszystkimi zadaniami, na które nie miałam czasu w tygodniu.

Nie muszę, a i tak ciągle to robię, ciągle dążę do perfekcji. Nieosiągalna perfekcja przeradza się jednak we frustrację, frustracja w permanentne zmęczenie.

Powoli uczę się rezygnować z tego, co już nie jest dla mnie ważne, z listy „to do” skreślam zadania, których wykonanie ani nie jest mi potrzebne, ani mnie nie uszczęśliwia, by zrobić miejsce na to, czego naprawdę chcę. Uczę się akceptować to, co jest i to, co mam. Ale sztuka odpuszczania jest dla mnie wielkim wyzwaniem.

No pain, no gain?

W fitnessowym świecie motywacyjnych haseł, które namawiają by być “lepszą wersją siebie”, że bez bólu niczego nie osiągniemy, że mamy natychmiast wstać z kanapy i ostro ćwiczyć, a jak już nie dajemy rady to mamy ćwiczyć jeszcze intensywniej by nie dopuścić do głosu naszego wewnętrznego lenia, nie ma miejsca na odpuszczenie. Zresztą, co to znaczy “być lepszą wersją siebie”? To znaczy, że teraz jestem “gorszą”? Niewystarczającą?

joga

W codziennym życiu także rzadko pozwalamy sobie na chwilę wytchnienia i wrzucanie na luz. W szkole lub w pracy codziennie czeka na nas masa zadań i wyzwań, a my wciąż musimy spełniać oczekiwania i dostosowywać się do narzuconego nam rytmu pracy, który często nie jest zgodny z naszymi aktualnymi możliwościami.

Gdy po pracy wracamy do domu, również czeka na nas pełen zestaw zadań, stos prania do poskładania, zrobienie obiadu, zmywanie czy spacer z psem. W większości są to zadania, których nie możemy odłożyć “na jutro”, więc z wiru jednych obowiązków od razu wpadamy w kolejne. W świecie domowych spraw, podobnie jak w fitnessie, wciąż czujemy, że nasze pranie nie jest tak śnieżnobiałe jak w reklamie, potrawy nie wyglądają jak zdjęcia blogerów kulinarnych, a nam samym daleko do perfekcyjnych pań i panów domu. Po całym dniu czujemy się zmęczeni, sfrustrowani, a nierzadko dopadają nas wyrzuty sumienia, że nie zrobiliśmy nawet połowy z tego, co sobie zaplanowaliśmy lub nie zrobiliśmy tego tak perfekcyjnie, jak oczekiwaliśmy. I jak tu jeszcze znaleźć czas i siłę na jogę?

Sztuka odpoczywania

Nasza zadaniowość i potrzeba zawyżania sobie poprzeczki dotyczy nie tylko obowiązków zawodowych i domowych, ale niestety coraz częściej także odpoczynku i czasu wolnego. Często zamiast rozkoszować się urlopem, zaliczamy jedno muzeum po drugim, chcemy zwiedzić jak najwięcej miejsc w jak najkrótszym czasie i zaliczyć wszystkie możliwe atrakcje, bo dopiero wtedy czujemy, że dobrze wykorzystaliśmy czas. Oczywiście, nie ma nic złego w chęci zwiedzenia jak największej liczby zabytków czy galerii lub w aktywnym, sportowym spędzaniu czasu, o ile jest to zgodne z naszymi potrzebami i faktycznie pozwala nam się zrelaksować i odpocząć. Gorzej, jeśli marzymy o leżeniu na gorącym piasku z chłodnym mohito i książką w ręku, a zapisujemy się na kurs kitesurfingu, tylko po to, żeby mieć się czym pochwalić po powrocie lub odwiedzamy wszystkie muzea, które tak naprawdę zupełnie nas nie interesują, bo “wstyd być i nie zwiedzić”. Jeśli swój czas wolny poświęcamy na czynności, które nie są zgodne z naszymi zainteresowaniami ani potrzebami, to nie uda nam się uniknąć dodatkowej frustracji i zmęczenia.

Pozwól sobie na to, by odpoczywać w sposób, który ci odpowiada. Jeśli wolisz cały weekend robić nowy szalik na drutach zamiast wyjeżdżać ze znajomymi na imprezowe dwa dni w Sopocie, to zostań i rób na drutach. Czas wolny to czas dla ciebie, jeśli nie znajdujesz w nim odpoczynku, regeneracji czy odstresowania się, to znaczy że nie planujesz go zgodnie ze swoimi potrzebami. Negatywne skutki braku odpowiedniego odpoczynku to między innymi: chroniczne zmęczenie, stres, obniżona odporność, tym samym częstsze łapanie infekcji. Warto więc zadbać o siebie w tej kwestii.

Joga uczy wrzucania na luz

Joga uczy odpuszczania sobie, określania własnych granic i możliwości, ale przede wszystkim uczy nas akceptacji tego, co jest.

Dzięki jodze możemy rozwijać się we własnym tempie na własnych zasadach. Nie porównujemy się z nikim, nie dążymy też do bycia “lepszą wersją siebie”, bo wiemy, że każdego dnia jesteśmy najlepszą możliwą wersją. Szanujemy swoje ograniczenia i wszelkie sygnały płynące z ciała. Uczymy się odpoczywać bez wyrzutów sumienia. Zwiększanie świadomości ciała pozwala nam być z nim w lepszym kontakcie. Zaczynamy rozumieć jego potrzeby, a co za tym idzie – nasze własne. Uczymy się, kiedy należy odpuścić. Nie oznacza to, że przestajemy się rozwijać, wręcz przeciwnie – delikatnie i stopniowo rozszerzamy nasze granice, ale tylko na tyle, na ile w danej chwili pozwala nam nasze ciało. Robimy to stopniowo, z szacunkiem i zaufaniem, dzięki temu zyskujemy nie tylko siłę fizyczną, ale i psychiczną.

Doświadczenia, które zdobywamy na macie mogą posłużyć nam również w innych, codziennych zadaniach. Przestajemy ciągle porównywać i oceniać siebie i innych. Pozwalamy sobie na błędy i umiemy wziąć za nie odpowiedzialność, a co za tym idzie – nie wymagamy perfekcji ani od samym siebie ani od ludzi wokół nas. Akceptujemy to, co mamy i to, czym dysponujemy. Dzięki regularnej praktyki jogi na macie, jak i poza nią, uczymy się podejmować decyzje i działania w zgodzie ze sobą i z szacunkiem dla innych. Prawidłowe wzorce oddychania, których uczymy się na zajęciach, pomagają nam przywrócić spokój w codziennych stresujących sytuacjach. Łatwiej jest nam również odnaleźć się w trudnych sytuacjach i reagować na nie.

Naprawdę warto nauczyć się odpuszczania sobie, pozwalać sobie na niedoskonałość, na błędy. To kim jesteś i to, w jakiej kondycji jest twoje ciało zupełnie wystarczy. Joga, według mnie, jest najlepszym nauczycielem akceptacji i wrzucania na luz. Jeśli w danej chwili nie masz sił na praktykę asan, to poświęć choć kilka minut na praktykę oddechową i poczuj na własnym ciele jak to jest odpuścić.



O autorze

Paula Pachulska
Z wykształcenia socjolog, z zawodu badacz. Instruktorka rekreacji ruchowej, pasjonatka jogi, aktualnie w trakcie kursu nauczycielskiego w nurcie vinyasa krama. Uwielbia dynamiczną praktykę.

Inne artykuły tego autora

  • http://www.fitnessizycie.blogspot.com Monika K.

    Super artykuł. Ja od pewnego czasu zaczęłam niektóre rzeczy sobie odpuszczać. Nic mi nie ucieknie a odpoczynek jest bardzo ważny! Zauważyłam, że joga nauczyła mnie też podejścia do pewnych spraw ze spokojem i wyluzowaniem.