Ewa Wysocka

Czego Nauczyła Mnie Utrata Przestrzeni Osobistej w Acro Yodze

Lesley-Ann Green – akupunkturzystka, nauczycielka Tai Chi i Qi Ginga z Kapsztadu, postanowiła wyjść poza swoją strefę komfortu i spróbować czegoś zupełnie nowego: Acro Yogi. Bardziej z ciekawości i dla zabawy, niż z pobudek wyższych.
Dlatego też absolutnie nie spodziewała się tego, co nastąpiło potem:
(Oryginalny blog post możesz przeczytać TUTAJ)
Jako prosty przedstawiciel dwunożnego gatunku zamieszkującego tę planetę, mam jako takie pojęcie o tym, kim jestem i gdzie przynależę.
Czuję się dobrze we własnej skórze, lubię czuć grunt pod stopami i przestrzeń mnie otaczającą. Jako ktoś uczący i nauczający Tai Chi, zawsze wydawało mi się, że dobrze rozumiem skąd przyszłam i dokąd zmierzam.

Dopóki nie natknęłam się na Acro Yogę.

Acro Yoga
Nigdy nie byłam specjalnie rozciągnięta. Gimnastyka w szkole była najbardziej przerażającym przedmiotem i nawet teraz, w średnim wieku, nie uważam się za atletkę. Mimo wszystko, POSZŁAM NA ZAJĘCIA Acro Yogi. Z czystej ciekawości, dla zabawy i przygody.

Świat przekręcił się do góry nogami – dosłownie.

Weź cokolwiek, obróć to do góry nogami i zobacz co się stanie… początkowe zakłopotanie, może lekki atak paniki, ale po chwili… zaczyna być ciekawie. Twoje funkcje poznawcze muszą się przekonfigurować. To nowy sposób na okiełznanie grawitacji. Zamiast się jej przeciwstawiać, włączasz ją do zabawy. W przelocie ujrzałam płynność i ulotność tego, co wydawało mi się od dawna ustalone i niezmienne – mojej rzeczywistości.
To trochę jak całkowita rearanżacja kuchni i zawartości jej szafek… i przetestowanie, czy wciąż jest się w stanie przygotować posiłek. WCIĄGNĘŁO MNIE.
To był pierwszy szok. Teraz dodaj do tego bliską współpracę z innymi. BARDZO bliską.
Moja przestrzeń osobista skurczyła się i stopiła z przestrzenią pozostałych uczniów. (Przed tymi zajęciami traktowałam ją jako mój niekwestionowany luksus.)
Anatomia stała się zestawem funkcjonalnych narzędzi. Przy okazji zaczęliśmy żartować z głów zagubionych pomiędzy nogami.
Powrót do dzieciństwa. Zabawa z granicami i ograniczeniami.
Stałam się częścią swawolnej, radosnej masy – i poddałam się chwili. Tym właśnie stała się dla mnie Acro Yoga: intensywnym wyzwaniem, głęboką satysfakcją i wyśmienitą zabawą.
Poukładaliśmy się jeden na drugim, ponaciągaliśmy się – zewnętrznie i wewnętrznie. Nauczyliśmy się nowych słów: Base, Flier, Spotter. Base to osoba na ziemi, Flier to ten „zawieszony”, a Spotter czuwa nad wszystkim, w każdej chwili gotowy podać pomocną dłoń. Każda rola wymaga wyczucia i odpowiednich działań, jednak to komunikacja wiąże wszystkich w harmonijną całość.
Nie mogę się powstrzymać od postrzegania Acro Yogi jako metafory życia. Wszystko opiera się na zaufaniu, wzajemnym wsparciu, komunikacji, chłonności, dostrojeniu i równowadze. Z dobrym nauczycielem jest się bezpiecznym.
Niedziele stały się dniem zarezerwowanym na Acro Yogę i odkryłam, że spędzanie czasu do góry nogami jest bardziej niż „fajne”. I chociaż wciąż nie wykombinowałam, jak wykonywać odwrócone pozycje Tai Chi, to umiem już stanąć na głowie.

Czego się do tej pory nauczyłam?

Że Acro Yoga jest równie intensywna, co prosta. Że w tym czasie nie możesz się skupić na niczym innym, tylko właśnie w 101{5cba88288890c997a94ba580908f88e34e85b8af41a56f6fe6616d6015ba2e6c} na swoim ciele i ludziach praktykujących z Tobą. Nauczyłam się także „czytać” rękoma i stopami – czyli właśnie poprzez punkty styku z otoczeniem.
Cały proces wymaga wyciszenia i skupienia. Jeśli odpowiednio się dostroisz, „zawiesisz” się w najczystszej magii. Sekret polega na tym, by nauczyć się zamieniać strukturę w moc. Siła fizyczna i wielkość mięśni nie mają znaczenia… bardziej chodzi o powstrzymywanie się od pewnych rzeczy (okej, na początku jest zdecydowanie więcej ROBIENIA rzeczy niż nie-robienia, ale tylko po to, żeby zrozumieć, jak te wszystkie puzzle składają się w działającą całość).
Ktoś, kto jest dobry w roli Base może unieść w roli Flier kogoś znacznie cięższego, właśnie dzięki umiejętnemu wykorzystaniu mechanizmów i struktur własnego ciała. W architekturze nazywa się to „Tensegrity”. Termin ten oznacza konstrukcję, w której następuje wzajemna stabilizacja elementów rozciąganych i ściskanych. Tak samo w Acro Yodze – Base i Flier oddychają i poruszają się w harmonii. (…)
Acro Yoga jest przepływem energii, czystą formą życia.
Stałam na głowie, wisiałam przekręcona do góry nogami, wspierana przez Base. Latałam. Wspierałam innych, samej stając się Base. Wszyscy mamy swoje słabe punkty – dla mnie największym wyzwaniem był głęboki przechył w tył, dosłownie się go bałam. Ale dzięki temu mój związek z samą sobą i zrozumienie siebie w przestrzeni zmieniły się drastycznie. Moje życie się zakręciło w akrobatycznym piruecie… i to było absolutnie niesamowite doświadczenie.
Esencją jogi jest jedność. Dzięki niej stałam się bardziej otwarta na życie i szczęśliwa, że jestem Tu i Teraz. Sama Acro Yoga całkowicie przedefiniowała to, kim jestem, za co jestem jej bardzo wdzięczna.
(…)
Jeżeli i Ty chciałbyś zakosztować magii jaką jest Acro Yoga, masz ku temu idealną okazję: zapraszamy na warsztaty z Mirkiem Kozłowskim 29 marca w Krakowie! Kliknij tutaj po więcej informacji >>>
UWAGA: nie musisz zapisywać się z partnerem ani mieć wcześniejszego doświadczenia w Acro Yodze.

Ewa Wysocka

Ewa jest założycielką PortalYogi i miłośniczką różnych form aktywności fizycznej. Poza jogą uwielbia bieganie i jazdę na rowerze, a zimą narty biegowe.

Polecane Artykuły

Artykuły, które mogą Ci się spodobać.

Zapisz się do Newslettera!

Dołącz do naszej jogowej społeczności. Otrzymasz od nas darmowe materiały pomocne w praktyce jogi, cotygodniową inspirację oraz ekskluzywny dostęp do jogowych wydarzeń oraz promocji.