Najgorszy na zajęciach jogi?


Joga to nie tylko asany, każdy nauczyciel Ci to powie, w jodze nie chodzi tylko o stanie na głowie – to też usłyszysz. Zajęcia jogi to nie zawody w lepszym rozciągnięciu, nie wyścig o bardziej efektowne zdjęcie na Instagramie ani nie konkurs na najpiękniejsze śpiewanie mantr. Ale co, kiedy nasze oczekiwania nie przystają do tego, co spotyka nas w szkole jogi a ambicja nie pozwala nam odpuścić?

IMG_2004 (1)

 

Gdy miejsce zupełnie nie przystaje do naszych wyobrażeń.

Przeczytałeś o licznych zaletach praktykowania jogi, zapisałeś się na zajęcia, chodziłeś wcześniej trochę na siłownię, jeździsz czasem na rowerze – poradzisz sobie świetnie, w końcu joga jest taka prosta i relaksująca. Tak pisali, tego się spodziewasz.

Pierwsze zaskoczenie może przyjść tuż za drzwiami szkoły. Na ścianie wiszą zdjęcia starszego pana siedzącego w dziwnym zapleceniu nóg (może to Iyengar? Jois?), wyczuwasz zapach kadzideł lub świec, z sali obok dobiega do ciebie dźwięk śpiewanych mantr, w następstwie tego nogi szykują się już do ucieczki. Czujesz, że zupełnie do tego miejsca nie pasujesz. Przecież chciałeś tylko łagodnie rozruszać kręgosłup zmęczony 8-godzinnym siedzeniem w biurze.

Może jest zupełnie odwrotnie? Może przekraczasz próg szkoły z nadzieją na poczucie klimatu prawdziwych Indii, a zastajesz surowe, białe ściany. Może wnętrze bardziej przypomina klub fitness niż hinduską świątynię, której się spodziewałeś. Jak masz osiągnąć samadhi w tak „zwykłym” miejscu? Przecież nie wyczuwasz tu dobrej prany…

 

Gdy ciało nie spełnia oczekiwań.

W prawdzie w pracy głównie siedzisz, ale przecież ruszasz się od czasu do czasu, korzystasz czasem z opłacanego przez firmę karnetu sportowego, nie masz się czego obawiać.

Na zaskoczenie nie przyjdzie długo czekać, koleżanka z maty obok robi zgrabniejszy mostek, kolega przed Tobą ani drgnie w wojowniku, a Tobie trzęsie się każdy mięsień, a w skłonie ledwo dosięgasz do kolan, gdy ktoś inny układa całe dłonie na podłodze. Pytasz siebie, co jest z tobą nie tak.

A może jest inaczej? Może nauczyciel mówi o łagodnym rozciągnięciu, a Ty bez trudu wykonujesz od razu szpagat. Przecież ponad rok uczyłeś się go na zajęciach z pole dance czy stretchingu, szkoda by było przecież tej umiejętności nie wykorzystać…

 

Gdy zamykamy się w swoich wyobrażeniach

To, że zdecydowałeś się po raz pierwszy na jogę jest pewnie następstwem tego, czego się o niej wcześniej dowiedziałeś, tego co przeczytałeś bądź usłyszałeś od znajomych. Może chciałeś się zrelaksować, może zainspirowały cię zdjęcia joginek z Instagrama, może chciałeś znaleźć równowagę w swoim życiu, może po prostu chciałeś poćwiczyć, rozruszać ciało, a może dałeś się skusić po namowie koleżanki. Bez względu na to, co cię przywiodło na salę, nie zamykaj się jedynie w swoich wyobrażeniach o jodze. Joga oferuje nam wiele, weź z niej to, czego ci trzeba i otwórz się na jej możliwości. Może ten starszy pan ze zdjęcia okaże się dla ciebie wielką inspiracją, może dźwięk mantr zacznie cię koić, a nie przerażać, a może przeciwnie – poczujesz, że skupiając się jedynie na duchowym aspekcie, zapomniałeś o dbaniu o swoje ciało i zechcesz mocniej pracować w asanach, może włączysz w swoją codzienność dodatkową aktywność?

Nie oczekuj, że już po pierwszych zajęciach wykonasz trudną asanę bądź osiągniesz stan głębokiego relaksu. Daj sobie czas, uwzględnij swoje możliwości i potrzeby, znajdź szkołę, w której czujesz się najbardziej swobodnie, nie zmuszaj się do czegoś, na co nie jesteś gotowy. W szkole jogi nie ma oślich ławek, nie ma ocen, nie ma prymusów. Możesz więc sobie odpuścić, możesz podziękować sobie i swojemu ciału, jesteś uczniem w szkole jogi – jesteś wspaniałym uczniem.

 



O autorze

Paula Pachulska
Z wykształcenia socjolog, z zawodu badacz. Instruktorka rekreacji ruchowej, pasjonatka jogi, aktualnie w trakcie kursu nauczycielskiego w nurcie vinyasa krama. Uwielbia dynamiczną praktykę.

Inne artykuły tego autora