Trening uważności na stacji benzynowej i w supermarkecie

Stało się: w samochodzie zapala się znienawidzona, przed kierowców lampka – REZERWA. Trzeba wstąpić  na stację benzynową, a to, co tam się wydarza nie jest nikomu z nas obce.  Stoisz w kolejce, czekając, aż będziesz mógł podjechać pod dystrybutor i napełnić bak swojego autka i nagle stajesz się kłębkiem nerwów, największym hejterem i złośliwcem. Ten koleś przed Tobą grzebie się jak mucha w smole, na dodatek udaje czyścioszka i zakłada foliową rękawiczkę, zanim sięgnie po pistolet… no jasne, a teraz pewnie jeszcze zamierza tankować do pełna. Ehh… nareszcie! Skończył. Przestawiaj szybko samochód! Teraz moja kolej! Co?! Nie odjeżdżasz?! Chyba żartujesz, że idziesz zapłacić nie odsuwając wcześniej samochodu?! Co za frajer!

Brawo! W ten sposób, w ciągu maksymalnie 3 minut, znienawidziłeś obcego Ci człowieka, tylko dlatego, że przyjechał zatankować swój samochód, dokładnie wtedy, co Ty. Jak on śmiał? Naprawdę przesadził. Zauważacie absurdalność tej sytuacji? Nie ma znaczenia, czy się gdzieś bardzo spieszysz, czy nie, popadasz w totalną irytację tylko dlatego, że nie lubisz czekać w kolejce. Chyba trzeba nad tym popracować. Przez taką furię, negatywnie wpływamy na swoje samopoczucie na resztę dnia, stajemy się rozdrażnieni i skłonni do kolejnych potyczek. Bo przecież życie to ciągła walka o przetrwanie. THIS IS SPARTA! A potem obrażasz się, gdy ktoś Ci mówi, że jesteś nieznośny we współpracy i nie można się z Tobą dogadać.

Ten moment, kiedy wszystko działa na Twoją niekorzyść…

Drugi przykład kolejkowej depresji: kasa w supermarkecie. Bez znaczenia, czy wybierzesz kasę numer 1, 5 czy 11 i tak ta obok „idzie szybciej”. Pomińmy milczeniem  to, że kasjerka nie jest zbyt obrotna ani sprytna, a paniusia przed Tobą jeszcze decyduje się na wyrobienie karty lojalnościowej. Wolałabym, żebyśmy skupili się na momencie, kiedy to już Ty pakujesz swoje zakupy. Wtedy nagle okazuje się, że Pani Kasjerka całkiem sprawnie zasypuje Cię skasowanymi już produktami, a Ty zamiast je spokojnie i z głową pakować do reklamówek, zaczynasz wrzucać w panice wszystko „jak leci”, byleby szybko. Bo wszyscy stoją za Tobą i patrzą jak się grzebiesz. Kiedy już jest za późno orientujesz się, że pomidory wylądowały na samym spodzie, a część rzeczy w ogóle się nie zmieściła i trzeba je upchnąć gdzieś pod pachą. W pośpiechu płacisz, myląc PIN do karty. Obładowana niczym wielbłąd kierujesz się w stronę wyjścia, kiedy ktoś krzyczy za Tobą, bo zostawiłaś jeszcze zgrzewkę wody. Ups… miałaś wyjść na ogarniętą, zorganizowaną kobietkę, a zostałaś kolejkową ciamajdą.

trening uważności

Spokojnie. Popracujemy też nad tym.

Uważność polega na tym, żeby w miarę szybko zauważać, kiedy dopada nas taka kolejkowa irytacja. Dostrzec to, co się zaczyna w nas zbierać, ale nie pozwolić, aby to uczucie nami zawładnęło. Postarać się nad tym, gotującym się gniewem zapanować. Najpierw oddech, potem uśmiech i wewnętrzna determinacja, żeby tym razem nie spanikować, ani nie wybuchnąć.

Jeżeli wiesz, że tankowanie samochodu przypadnie akurat na godziny szczytu, to spróbuj wyruszyć  5 minut wcześniej, tak żeby niepotrzebnie się nie stresować. Uwzględnij to, że każda czynność pochłania pewną ilość czasu, na to nie mamy wpływu i dopóki ktoś nie wymyśli czasowstrzymywacza musimy się z tym pogodzić. Nie wszystko się dzieje w mgnieniu oka, dlatego zmuszeni jesteśmy tracić cenne minuty na tak banalne czynności jak tankowanie samochodu. Chyba, że wystarczyłoby spojrzeć na to od innej strony – to też jest część życia. Potraktować to jako jego ułatwienie, a nie przykry obowiązek, bo jak by nie mówić samochód znacząco ułatwia nam funkcjonowanie. Zamiast gniewnie spoglądać na tankującego przed nami, włącz na czas oczekiwania swoją ulubioną muzykę, efektywnie wykorzystaj moment, kontrolując światła czy choćby dolej płynu do spryskiwaczy, umyj szyby.

Takie momenty są najlepsze na trening uważności

Skorzystajmy na takich chwilach, ćwicząc się w uważności, cierpliwości i zrozumieniu, a przede wszystkim w panowaniu nad gniewem. Przyda nam się to, w bardziej podbramkowych sytuacjach. W supermarkecie też skorzystaj z treningu uważności. Wykładając towar na taśmę, najpierw przygotuj produkty, które ułożysz na samym dnie torby, a te które nie powinny się zgnieść, wyłóż na samym końcu. Potem pakuj spokojnie, zgodnie z planem, myśl o tym, co robisz. Kiedy już wszystko spakujesz, wyjmij portfel i zapłać, zabierz rachunek, podziękuj kasjerce, życząc miłego dnia. Czekającym w kolejce, poślij serdeczny uśmiech. Voila! Właśnie zostałaś kolejkową ostoją spokoju. Zorganizowaną, myślącą kobietą. Wzorem do naśladowania. Obładowana siatami, ale uśmiechnięta. Wow. Koniec z kolejkową ciamajdą.

trening uważności

Ćwiczmy się w uważności, ułatwiajmy sobie życie. Mniej nerwów, więcej uśmiechu. Warto. Takim sposobem przekształcamy prozaiczne, drażniące codzienne zajęcia w idealną okazję do medytowania uważności. Szach – Mat wykręcający się brakiem czasu! Do dzieła!



O autorze

Magdalena Pardiak
Absolwentka krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, Instruktor Metody Pilates i form psychofizycznych. Stonowana ryzykantka. Wyda ostatnie pieniądze na dobrą książkę. Lubi grzebać w okolicach mózgu.

Inne artykuły tego autora