Z dala od internetu, czyli wakacje w stylu mindfulness

Zapewne dla sporej części emigrantów wybór miejsca wakacyjnych rozkoszy jest wręcz oczywisty. Pracując cały rok za granicą z niecierpliwością wyczekuje się dnia wyjazdu na wakacje do rodzinnego domu. Po te najpyszniejsze polskie smaki, po znajome widoki i mury. I do najukochańszych ludzi, którzy dbają o to żeby czar domowego, polskiego ogniska nie zgasnął. Sama teraz wybierając się na urlop, bez wahania podjęłam decyzję o wyjeździe do Polski. Do domu. Chciałam spędzić wakacje z dala od internetu, czyli wakacje w stylu mindfulness.

Coraz większe rzesze turystów doceniają uroki naszych polskich zakątków i tłumnie spacerują po krakowskim Rynku, czy warszawskiej Starówce. Nasz kraj taki piękny, taki instagramo – fejsbukogeniczny. Sama sobie planowałam, że zrobię tyle niesamowitych zdjęć, że będzie tyle sytuacji do pokazania wirtualnemu światu, tyle insta – kompozycji, że będzie materiał przynajmniej na pół roku, ale nic nie poszło zgodnie z planem.

Zrobiłam w sumie kilkanaście fotografii i nakręciłam dwa filmiki, mimo iż w ciągu dwutygodniowych wakacji przeżyliśmy wielkie wesele, ogrodowe imieniny i codzienne „grandzenie” przy ognisku. Żadne instastory by tego nie ogarnęło. W sumie nawet nie było kiedy wyjąć aparatu. Była cała masa uczuć, emocji, śmiechu, dobrych słów i rewelacyjnego jedzenia – bigos na śniadanie to norma :).

Utrwal wspomnienia w pamięci

Mniej więcej w połowie drugiego dnia przestałam się przejmować tym gdzie zostawiłam mój telefon. Pozbyłam się dziwnych wyrzutów sumienia, że niczego nie utrwalam na zdjęciach, ale co najważniejsze uświadomiłam sobie dlaczego z taką łatwością odpuszczam.

lake-2522540_1920

Już prawie od roku piszę artykuły o mindfulness i chyba czegoś mnie to nauczyło. Robienie zdjęć to super sprawa. Chcemy utrwalić dobre, ważne dla nas chwile, ocalić je od zapomnienia. Boimy się, że kiedyś o nich zapomnimy, a wtedy z pomocą przyjdzie nam fotografia. W momencie pstrykania fotki myślimy o przyszłości, że wieczorem opublikujemy ją na Facebooku, że za miesiąc może ją wywołamy i oprawioną postawimy przy łóżku, a za 5 lat obejrzymy, wspominając stare dobre czasy.

A może by tak dać swojej pamięci szansę, żeby utrwaliła ten obraz na zawsze. Czasem wystarczy w takiej dobrej chwili być całkowicie obecnym. MINDFUL. Chłonąć atmosferę, słyszeć śmiech i rozmowę, widzieć zaciekawione twarze dzieci, smakować pyszności ze stołu. Po prostu być. Uważnie uczestniczyć w chwili. Cieszyć się nią w pełni.

Dzięki takiemu mindful challenge dla umysłu możemy być pewni, że nasze wyostrzone zmysły silnie zarysują ten moment w pamięci. Bez szans na zapomnienie. Kiedy odkrywasz, poznajesz, uczestniczysz angażując wszystkie zmysły, przeżywasz wszystko mocniej i pełniej. Potem na samą myśl o tej chwili, czujesz ciepło w sercu. Jakieś światełko, które Cię rozpromienia od wewnątrz. Pamiętasz i uśmiechasz się.

Wyłącz się na wi-fi

girl-1192032_1920

Na wakacje wyjeżdża się z myślą o zregenerowaniu sił, odzyskaniu życiowej równowagi i nacieszeniu się czasem spędzonym z najbliższymi osobami. Ciężko o to, kiedy ignorujemy się nawzajem, relacjonując wczasy w mediach społecznościowych. Nie wykorzystujemy w pełni wakacyjnego czasu, gdy ciągle spoglądamy, czy nasze zdjęcie już pobiło rekord lajków. Bez sensu gdziekolwiek wyjeżdżać, skoro i tak wakacje spędzamy online.

Uwierz, świat się nie zawali, jeśli nie będziesz na bieżąco przeglądać Facebooka, nic Cię nie ominie. A ciekawscy znajomi nie będą mieli Ci za złe, że urlopowe zdjęcia wrzucisz dopiero po jego zakończeniu. Daj sobie czas na prawdziwy odpoczynek, tylko dla siebie. Zbieraj wspaniałe wspomnienia i twórz nowe ze swoją rodziną. Nie przejmuj się innymi. Najważniejszy jesteś Ty i Ci, których zabrałaś na wakacje. Nie rozpraszaj się niczym, po prostu bądź – uważny, ciekawy, w pełni obecny, zaangażowany i na luzie. W końcu po to są wakacje.

A Tobie jak poszło? Spędziłaś mindful wakacje?



O autorze

Magdalena Pardiak
Absolwentka krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, Instruktor Metody Pilates i form psychofizycznych. Stonowana ryzykantka. Wyda ostatnie pieniądze na dobrą książkę. Lubi grzebać w okolicach mózgu.

Inne artykuły tego autora