Portal Yogi

Jak regularnie praktykować jogę (nawet podczas urlopu)

Co jest największym wyzwaniem w jodze? Dla mnie to chyba regularna praktyka, szczególnie na wakacjach.

Co jest największym wyzwaniem w jodze? Dla mnie to chyba regularna praktyka, szczególnie podczas urlopu. Zapraszam Cię więc we wspólną podróż, podczas której ja pokonałam swojego demona. Jestem ciekawa czy Ty też to czasem masz!

Dziennik ale bez Briget Jones, 50shades of…, ale z praktyki początkującego jogina.

A do tego Pamiętniki z wakacji!

joga

Tydzień pierwszy

Otwieram oko rano o godzinie 7.27, w cieplutkiej pościeli, do pracy mam na 18 wiec prawie cały cudowny dzień przede mną (a wróciłam z pracy o 12.30 w nocy więc…”jeszcze troszkę pośpię”)

Ale hola, hola! Tak bardzo obiecywałam sobie codzienna praktykę „od jutra”, CZYLI TO WYPADA OD DZIŚ!!!

Zaczyna się wewnętrzna walka: cieplutka pościel, zdrowy sen do 11 co najmniej i jeszcze raz cieplutka pościel vs mata do jogi, nierozgrzane ciało, które nie dotknie palcami do podłogi, ale do tego satysfakcja że zrealizowałam postanowienie oraz zastrzyk energii na cały dzień.

Leżę…

W głowie ciągle na zmianę cieplutka pościel i „practice, practice and all will come” a raczej „jak nie będzie practice practice to nothing will come”.

Nagle OŚWIECENIE!

Więc okej, w ramach kompromisu poleżę z nogami na ścianie w pozycji tzw. „za piętnaście trzecia”, aby grawitacja otwierała moje biodra. To taka trochę praktyka albo choć coś w stronę lepszej praktyki, prawda?

zmień swoje życie z jogą

5 minut później.

Jak już tak leżę to może zrobię choć te Powitania Słońca. 5 razy Surya Namaskar A i 5 razy Surya Namaskar B.

To będzie taki drobny ale dobry kroczek – kuszę sama siebie.

Zrobiłam!

Jest super, może dlatego, że joga jest super, a może dlatego, że skończyłam już to przeokrutnie męczące Powitanie Słońca B.

W każdym razie jest super i chcę więcej!

Pierwszy tydzień. Nuuuuda!

Codzienna walka z prawdziwym zmęczeniem, czasem lenistwem o oryginalnym imieniu „zmęczenie” lub „muszę posprzątać i ugotować obiad” a dudniącym w głowie „practice practice and all will come… i będziesz mieć super dzień”

O dziwo każdego dnia, poza dniem nr 3, wygrywa „practice” i nawet Powitanie Słońca B jakoś znoszę. Skupiam się na tym, żeby wdech, kiedy robię Wojownika, zaczynał się wraz ze wznoszeniem rak, nie wcześniej – wtedy jest łatwiej.

Drugi tydzień czyli Pamiętniki z wakacji. Prawdziwe wyzwanie jogina

Wyjeżdżam na deskę do Livigno z dużą grupą znajomych. Będzie suuuuuper, ale jak utrzymać moje postanowienie o codziennej praktyce? Codziennie od rana wyjście na narty i deskę a potem obiadek na werandzie w tak zwanym przez nas „ranczu”, posiaduchy, impreza….

Trzeba baaaaardzo dużo silnej i dobrej woli żeby w takich okolicznościach powiedzieć: „żegnam wszystkich, na 1,5h idę praktykować jogę!”

Dzień 1

Wyjazd, cały dzień pakowanie, jeszcze na domiar złego złapało mnie mocne przeziębienie. Nie znalazłam chwili dla siebie na jogę w tym chaosie dnia .

Wyruszamy 1.00 w nocy.

Dzień 2

W samo południe docieramy w nasze ukochane miejsce w Trepale!

Widok z „rancza” na piękne góry i wyciąg narciarski pod nosem!

Część z 20-osobowej ekipy już jest na miejscu, a reszta zjeżdża się co chwile. Zasiadamy, obiadek na zewnątrz, bo świeci piękne słońce. Bagaże same rozpakują się później.

I tak mija dzień drugi w przemiłej atmosferze, pięknych okolicznościach przyrody, rozmowach do wieczora.

Bez rozpakowywania, bez jogi, padamy zmęczeni podróżą i dniem.

wakacje z jogą

Dzień 3

Wstaje rano, ogarniamy to co powinno zostać ogarnięte wczoraj. Potem wspólne śniadanie i większość zbiera się na stok.

Ja zostaje. Dalej przeziębiona, ale dziś dzień zacznę od jogi, więc rozkładam matę w pokoju.

Choć przeziębienie trochę utrudniało mi oddech i tak było super i czuję się spełniona. Teraz mogę wszystko! To będzie piękny dzień – dudni mi w głowie.

Dzień 4

Codzienny rytuał zakupów i śniadania, wszyscy przygotowując śniadanie w międzyczasie ubierają stroje narciarskie. Ja w ramach mojego postanowienia znów poczekam, aż zjemy, wszyscy wyjdą i zacznę swoją praktykę.

Dotrzymuję słowa!

I dziś znów dałam radę praktykować na wyjeździe wakacyjnym. Kosztuje to trochę wyrzeczenia, ale dałam radę i na serio warto!

joga

Dzień 5

Pogoda przestała mi trochę sprzyjać i już od rana świeci piękne słońce.

Widok skąpanego słońcem, super przygotowanego stoku kusi strasznie!

I dziś wychodzę ze wszystkimi, z mocnym postanowieniem, że jak wrócimy to po obiedzie zrezygnuje z pogaduszek na ranczu.

Niestety jestem zbyt towarzyska i nie umiem tak wszystkich opuścić. Jedyne co, to udaje mi się namówić towarzystwo do krótkiego jogowego rozciągania po jeździe. Wszyscy robimy Powitanie Słońca w strojach narciarskich!

Dzień 6

Na dziś plan wyjazdowy – jedziemy pojeździć do Bormio!

Pobudka więc o 7. Ja nastawiam budzik na 6 rano, żeby jeszcze, zanim wszyscy wstaną, poćwiczyć jogę.

Niestety znajduję swój ukochany przycisk „drzemka” na telefonie i tak „drzemie” jeszcze z pół godziny.

Udaje mi się zrobić spokojne 5 Powitań Słońca A i B i nawet tyle wystarcza, żeby super zacząć dzień.

Mam poczucie spełnienia. Do tego Bormio okazuje się piękne a po drodze wstępujemy do dzikiego gorącego źródła przy lodowatej górskiej rzece i zaliczam relaks w lesie z widokiem na góry.

joga

Dzień 7

Rano znów pogoda kusi wczesnym wyjściem.

I daję się skusić z myślą: „tym razem na bank już będę praktykować po południu”.

I udaje mi się troszkę, bo dziś wszyscy robią sobie dzień zakupów i jadą pooglądać co ciekawego oferują „Livignowe Krupówki”.

Ja zostaję i mam czas na swoją praktykę pierwszej serii Ashtangi!

joga na wakacjach

Dzień 8

Ostatni dzień zaczynamy TURBO WCZEŚNIE!

3.00 nad ranem pobudka i wyruszamy na rakietach na wschód słońca na szczyt góry, po której cały tydzień jeździliśmy.

Najpierw ciężka droga pod górę, ale wszytko rekompensuje widok gwieździstego nieba i super ekipa.

Potem cudowny niepowtarzalny widok wschodu słońca w górach na wysokości 2800 m.n.p.m i najlepsze: zjazd ze szczytu na tzw. „Porno bobach”, czyli specjalnych jabłuszkach.

Piękny początek dnia.

Po powrocie drzemka i podziwiamy już z „rancza” zaćmienie słońca. Dziś postanawiam zrobić lekką praktykę i w ramach dowodu, że „da się” pstrykam parę fotek.

Trochę jogi, kilka zjazdów, pakowanie i… żegnajcie wakacje!

Autorką tekstu jest Iga Machura.


zmień swoje życie z jogą

Portal Yogi

Praktykuj jogę gdzie chcesz i kiedy chcesz

PortalYogi to jedna z największych platform wymiany wiedzy, doświadczeń i inspiracji na temat jogi w Polsce. Powstała, aby pomóc Ci praktykować jogę bezpiecznie i efektywnie w domowym zaciszu. Samo Internetowe Studio PortalYogi, to efekt współpracy z czołowymi polskimi instruktorami jogi, którzy uczą jogi online.

Polecamy

Artykuły, które mogą Ci się spodobać.

[class^="wpforms-"]
[class^="wpforms-"]