Poznając Siebie – Moja Joga

Czy zdarzyło się Wam kiedyś usłyszeć pytanie o tak podstawowe pojęcie, że ze wstydem musieliście skapitulować nie udzielając żadnej odpowiedzi? No właśnie. Dałam się zaskoczyć.

Zatrzymałam się oniemiała z natchnioną odpowiedzią, kołatającą gdzieś z tyłu głowy, kiedy dotarło do mnie, że przecież nie jest taka oczywista, ani prosta. Przyszło mi zmierzyć się z samą sobą i pytaniem „czym jest dla mnie joga?”. Fakt – im dłużej praktykuję, tym głębiej poznaję jej istotę. Jednak prawdziwy sens stał się zaskakująco dla mnie nieuchwytny.

Nieustające pytania w głowie…

Jak tu zawrzeć mądrość wielu pokoleń joginów poświęcających życie doskonaleniu swej sztuki?

Jak streścić tradycje tysiącleci poszukiwań, doświadczeń i praktyki?

Jak skondensować tą wiedzę, bez gubienia znaczeń?

Jak ująć wszystkie jej aspekty w kilku błyskotliwych zdaniach, kiedy proces nauczania trwa latami? Jak, jak, no jak?…

Tym sposobem, po heroicznej gonitwie myśli, pozostaję z wielkim znakiem zapytania w głowie. Na szczęście po kilku dniach głębokiego zastanowienia, oto przychodzi jak objawienie moja odpowiedź… Ale po kolei.

Wyobrażenia o praktyce jogi narastają z czasem, ale rzadko bywają porządkowane. Często są więc zlepkiem chaotycznych przekonań oraz własnych interpretacji. Według mnie to właśnie stąd wyrastają wszelkie niejasności, zawiłości i mylne wyobrażenia na temat jogi.

Dlatego też z biegiem czasu zatraca się pierwotny sens – jak zarośnięty rzęsą staw, w którym nie widać już ani dna, ani odbicia nieba.

Postaram się uporządkować moje własne przekonania, poprzez świadome spojrzenie na zdobytą wiedzę przez pryzmat praktyki. Odnoszę się do całkiem niemałego bagażu doświadczeń, jaki zgromadziłam oddając się regularnej praktyce. Kilka dni zajęła segregacja moich spostrzeżeń, a dręczący znak zapytania powoli ustąpił, dając miejsce całkiem nieoczekiwanym wnioskom.

0474_wyjazd-2015

Mój punkt widzenia – trochę historii

Joga była dla mnie tym, czym jest dla większości początkujących – przyjemną formą ćwiczeń fizycznych. Czyli świetnym sposobem na doskonalenie ciała, uzyskanie sprawności, giętkości, wysmuklanie sylwetki, wzmocnienie organizmu.

Traktowana bardzo praktycznie, ratuje od bólów, rozciąga mięśnie i ścięgna, zwiększa siłę, wydajność układów (pokarmowego, krwionośnego, nerwowego, oddechowego), wzmacnia kręgosłup i przynosi radość, jaką niesie ze sobą ruch.

Jednak wiem, że to jedynie kropla z szerokiego strumienia, jakim płyną korzyści z praktyki. A przecież tylko ode mnie zależy, ile będę z niego czerpać! Pomyślałam, że skoro już znalazłam się na macie, postaram się solidnie popracować, by zobaczyć, co jeszcze mogę osiągnąć, poza oczywistym pożytkiem dla ciała.

Szybko stało się dla mnie jasne, że krąg oddziaływania jogi roztacza się też na sferę emocjonalną i umysłową, co daje jej całkowicie inną jakość. Żeby osiągnąć więcej korzyści nie wystarczy tylko mechanicznie powtarzać ruchy za nauczycielem, trzeba też angażować umysł.

Udało mi się to dopiero, kiedy już opanowałam właściwe ułożenie ciała w pozycjach. Sekwencje przestały absorbować całą moją uwagę i mogłam skupić się na wnętrzu. Gdy umysł nie błądzi ani nie rozprasza się, można z troską spojrzeć w głąb siebie, naprawiać i ulepszać.

Myślę, że każdy z Was ma swoje ukochane i nielubiane asany. Nie jestem w tym wyjątkiem. Kiedy asana z jakiegoś powodu nastręcza mi trudności, to wskazuje na konkretną moją niedoskonałość (czy to charakteru, czy ciała). Trzeba tylko nauczyć się ją rozpoznawać.

Zauważyłam, że wady szczególnie lubią ujawniać się w wymagających pozycjach lub takich, w których umysł łatwo ulega znudzeniu. Dzięki nim zawsze wiem, nad czym powinnam pracować. Czy nad stabilnością, rozciągnięciem i siłą w moim ciele, czy nad opanowaniem, pokorą, cierpliwością we wnętrzu.

Ruch

Obserwowałam swoją praktykę bardzo wnikliwie przez cały tydzień. Zastanawiałam się co łączy wszystkie asany.

Ruch- wydaje się to dość oczywiste. Ważniejszą rzeczą jest jednak płynność tego ruchu. Skąd ta pewność? Wystarczy spojrzeć na lekkość, z jaką mistrzowie przechodzą przez pozycje (tak, tak, to budzi podziw i tęskne marzenia o osiągnięciu takiego stopnia sprawności).

Uważam, że płynność ruchu wyraża piękno ludzkiego ciała i ducha, ich dogłębne poznanie i opanowanie. Żeby to osiągnąć potrzebna jest świadomość, skupienie, uważność, systematyczność i cierpliwość.

Zauważyłam, że wszystkie te cechy można powoli w sobie wypracować, co pozwala nie walczyć z pozycjami, a po prostu „prześlizgiwać się” z jednej do drugiej.

Ale właściwie jak konkretnie osiągnąć taką płynność? Jakie jest narzędzie, które pozwoli uzyskać stopniowo kontrolę nad zmysłami? Musi być coś, co scala poruszenia ciała i pozwala płynąć w ruchu. Dotarło do mnie, że korzystam z tej metody przy każdej sekwencji, i jak echo znajomej melodii słyszę na każdych zajęciach naprowadzającą wskazówkę:”podążaj za oddechem”.

_MG_8862

W rytmie oddechu

Wykonuję wdech… moje ręce wędrują w górę, na ułamek sekundy zastygam w pozycji, czuję wypełnione po brzegi płuca i robię wydech… skłaniam się do prostych nóg. Tak zaczynam sekwencję surya namaskara, czyli powitania słońca.

Mój wdech płynnie przechodzi w wydech, staram się by towarzyszył mu niespieszny, pełen gracji i wdzięku ruch. Spokojnie wsłuchuję się w oddech, a moje ruchy stają się płynne. Wczuwam się w rytm wdechu i wydechu, który jest dla mnie jak wewnętrzna muzyka.

Obserwacja oddechu jest dla mnie bardzo przydatna. Wzbogaca, a pod pewnymi względami ułatwia moją praktykę. Skąd wiadomo jak długo pozostawać w pozycji? Dwie minuty, może pięć? Zastanawianie się nad tym tylko niepotrzebnie rozprasza myśli.

Po co, skoro precyzyjny i naturalny metronom jest w każdym z nas. Wystarczy się tylko w niego wsłuchać. W każdej asanie uczy się pozostawać na kilka oddechów. Jeśli staje się bardzo przyspieszony, to oznacza, że pozycja jest wymagająca i czeka mnie jeszcze trochę cierpliwej pracy nad wzmocnieniem ciała i uspokojeniem oraz wydłużeniem oddechu. Dlatego nigdy nie pozostaję w asanie dłużej, niż pozwala mi na to mój własny wewnętrzny rytm.

Khumbakasana z dzieckiem

Czym jest dla mnie Joga?

Dzięki jodze nauczyłam się przezwyciężać słabości, ale i akceptować pewne własne ograniczenia, by móc żyć w zgodzie ze sobą. Wciąż poznaję i określam granice swoich możliwości fizycznych i umysłowych. Świadomy ruch sprzężony z oddechem uczy mnie języka organizmu, wsłuchiwania się w jego subtelne sygnały i głęboko ukryte potrzeby. To proces, który pomaga w odnalezieniu wewnętrznej równowagi. Dzięki temu staję się lepsza od „starej” wersji samej siebie. To wielki sukces.

Czym jest dla mnie w joga? Mówiłam o harmonii, świadomym ruchu w rytmie oddechu, o wewnętrznej muzyce, płynności, lekkości, skupieniu. Na dzień dzisiejszy myślę, że gdyby w jednym zdaniu podsumować wszystko, co do tej pory nieustannie chodziło mi po głowie- właściwie mam tylko jedno skojarzenie. I tu objawia się nareszcie moja odpowiedź. Joga jest dla mnie jak taniec. Taniec świadomości. 🙂

Dołącz do Internetowego Studia PortalYogi, żeby ćwiczyć w jogę w domu. Otrzymasz dostęp do sesji jogi online i wsparcie Magdy.

>> Tak dołączam

Praktykuj jogę w domu



O autorze

Magdalena Bałdys
Joginka, certyfikowany instruktor Hatha Jogi, naucza również w duchu Ashtanga Vinyasa i Vinyasa Krama (tajniki tych technik zgłębia w Studio Jogi Izabeli Raczkowskiej, gdzie do niedawna uczyła). Przede wszystkim wieloletni praktyk, ale nie liczy dokładnie stażu, ponieważ uważa, że najważniejsze to stale pojawiać się na macie i doświadczać! Pierwotnie joga była dla niej narzędziem do rehabilitacji wrodzonej wady biodra i metodą na utrzymanie świetnej kondycji. Dopiero później bardziej świadoma, ukierunkowana praktyka pojawiła się w jej życiu z wewnętrzej potrzeby- pomaga zrównoważyć ciemne strony charakteru, uczy dostrzegać i pokonywać swoje słabości oraz panować nad emocjami.

Z wykształcenia architektka, z zamiłowania twórczyni biżuterii, żeglarka, pasjonatka literatury, niepoprawna azjofilka. Obecnie, całą duszą i ciałem matka malutkiego Mikołaja, która z wielką pasją wraca do regularnej praktyki po chwilowej przerwie.

Inne artykuły tego autora